Są takie sprawy, jakie z góry nazywamy złymi i nie zauważamy w nich jakichkolwiek pozytywnych aspektów. Niezwykle nieraz jednak jesteśmy w stanie się mylić. Powiedzenie mówi, iż odstępstwa potwierdzają regułę. Czy zatem rozwód może stanowić dla rodziny coś przyjemnego? Owszem, zwłaszcza jeśli mowa jest o małżeństwie bezdzietnym.

Cyklicznie spotyka się pary, jakie są już tak niezwykle znużone sobą nawzajem, że po rozwodzie mają okazję odetchnąć z ulgą oraz zacząć cieszyć się życiem, jakie przez lata ograniczane było przez trwanie w toksycznym związku – tu pomoże Adwokat rozwodowy Rafał Mielcarek. Niezwykle często takie osoby zmieniają wygląd: fryzurę, styl ubierania i temu pokrewne sprawy, rozpoczynają radować się życiem, powracają do życia towarzyskiego, zaś adoratorom mówią przez długi czas stanowcze nie. Zupełnie inaczej sprawa ma się, kiedy w kwestię rozwodu wchodzą jeszcze dzieci. Bez trudu rozstać się z rodzicielem, gdy nie przejawiał on żadnych ciepłych uczuć. Wówczas rozwód rodziców jest dla dzieci również reprezentatywną ulgą. Przenigdy w następstwie tego nie trzeba generalizować pewnych kwestii ani też oceniać innych ludzi. Ślub brany w bardzo młodym wieku jest dość ryzykownym krokiem na drodze dojrzałości.

Niezmiernie nieraz starsze pokolenia uprzedzają młodych, kiedy decydują się oni na małżeństwo zaraz po skończeniu dwudziestego roku życia. Prawda jest taka, iż zwykle te naturalnie starsze pokolenia mają rację. Pierwsze lata po przerwaniu drugiej dziesiątki lat życia są po to, by człowiek mógł się bawić oraz w owym czasie właśnie zaczyna brać odpowiedzialność za własne czyny. Najczęściej jest to czas studiów, który nie powinien być zakłócany przez ślub czy tym o wiele bardziej narodziny potomka.

Oczywiście rzeczywistość wygląda inaczej. Młodzi są zakochani, hormony szaleją, a ostatnią rzeczą, o której myślą planując ślub, jest rozwód. Statystyki niemniej jednak nie koloryzują. Prawda jest taka, iż w stworzonym przez nas kraju ponad połowa rozwiedzionych panów i trzy na cztery panie rozwódki to osoby, jakie zakończyły swój związek małżeński przed dwudziestym czwartym rokiem życia. Zastanawiające może być więc to, o ile zmalałyby odsetki rozwodników w stworzonym przez nas kraju, gdy ślub był prawnie dopuszczalny dopiero po dwudziestym piątym roku życia.